Welcome to the Morbid Blog: Kat- Oddech Wymarłych Światów (Pronit 1988/ Metal Mind 2016) 403 Forbidden KAT – “Oddech Wymar³ych wiatów” Kat: Posłuchaj niepublikowanego wcześniej dema “Oddechu Wymarłych Światów” – Death Magnetic; Oddech wymarłych światów Reedycja – Kat | Muzyka Sklep EMPIK.COM; recenzja: Kat “Oddech United Arab Emirates. United States. Amazon Music Stream millionsof songs. AbeBooks Books, art& collectables. ACX Audiobook PublishingMade Easy. Amazon Web Services Scalable CloudComputing Services. Download Audiobooks. Book Depository Books With FreeDelivery Worldwide. DPReview. Cały album kończy się wyśmienitą, wyciskającą łzy kompozycją „Requiem”, która mogłaby spokojnie stać w jednym szeregu z największymi balladami zespołu Kat. Fani, którzy pozostają wierni ideałom i osobie Romana Kostrzewskiego nie będą potrzebowali rekomendacji aby spróbować tej płyty. Popiór i „Pomarlisko” to duch Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8. Lata zapowiedzi, seria przesuwanych premier i oto jest - "Biało-czarna", nowa płyta Kata z Romanem Kostrzewskim. Choć topornie dosłowna okładka może zniechęcać, naprawdę warto zajrzeć do środka. Pierwsze, co przykuwa uwagę, to brzmienie, a jako że płytę otwiera partia perkusji, zwłaszcza Listen free to KAT - Oddech Wymarłych Światów – Oddech Wymarlych Swiatow. Discover more music, concerts, videos, and pictures with the largest catalogue online at Last.fm. Oddech wymarłych światów Kat. Type: Full-length Release date: May 1988 Catalog ID: PC-048 Label: Polton Format: Cassette Reviews: 2 reviews (avg. 86%) Songs Metal Mind Productions ul. Czajek 31 40-534 Katowice. tel. : 32 253-71-82 tel. : 32 209-15-35 email : , GDUoNNI. Wielokroć podkreślałem fakt, że Kat nie jest dla mnie pierwszym lepszym zespołem. Rzadko kiedy używam przymiotnika „kultowy” bo wyświechtane ono jest straszliwie. I naprawdę boli mnie, wkurwia i przede wszystkim żenuje obecna sytuacja z dwoma Katami, ścigającymi się na to, kto odjebie bardziej obciachową rzecz. Piotr Luczyk od dłuższego czasu odgrażał się, że nowa płyta zmiecie wszystko co dotychczas nagrał Kat, mówił o nowym otwarciu, nie widziałem jednak żadnego wywiadu, w którym ktoś postawiłby mu trochę bardziej niewygodne pytania niż „to zejdziecie się z Romkiem czy nie?”. Do „Without Looking Back” podszedłem ostrożnie, ale bez uprzedzeń. No album mnie nie porwał. Równocześnie z promówką przyszło zapytanie, czy nie bylibyśmy zainteresowani wywiadem z zespołem. Oczywiście, że bylibyśmy, bo Luczyk unika jak ognia bardziej rzeczowej dyskusji. W swojej naiwności liczyłem, że może przy odrobinie dobrej woli uzyskam odpowiedzi na pytania, które nurtują mnie, ale i zapewne spore grono czytelników czy fanów. Wszak pan Piotr odpowiadał ostatnimi czasy na wywiady dla Antichrist ‘zine czy EMQ zine, no ale to są wywiady dla zagranicy. A! Byłbym zapomniał, przecież odpowiedział również dla Problemy Polskiego Rynku Muzycznego. Tym bardziej liczyłem, że nawet taki zasrany Chaos Vault zaszczyci odpowiedziami. Niestety przeliczyłem się, po miesiącu oczekiwania wytwórnia odpisała, że Piotr nie jest jednak zainteresowany wywiadem. Szkoda, że dopiero po tym gdy przeczytał pytania. Postanowiłem jednak wrzucić ten nie-wywiad na łamy Chaos Vault. Jasne, to nie pierwszy i nie ostatni raz, gdy ktoś, pomimo wcześniejszych ustaleń, aprobaty i tak dalej olewa moje pytania. Nie ma problemu, jego prawo, choć to trochę brak szacunku dla mojego czasu czy czasu innych osób, które były w podobnej sytuacji. Jednak w przypadku Piotra Luczyka podejrzewam, że głównym powodem nagłego braku zainteresowania nie była sprawa losowa, nagły brak wolnych terminów (czekałem półtora miesiąca, poczekałbym i kolejne, jeśli zostałbym zapewniony, iż otrzymam odpowiedzi, nie pierwszy i nie ostatni raz) czy tym podobne rzeczy. Ktoś tu po prostu jest zbyt dumny, może nie ma jaj, może nie ma szacunku dla czytelników, a może po prostu pytania były za trudne. Oceńcie więc sami, czy pytania, które zadałem były hejterskie, za mało pochlebne i zadajcie sobie pytanie – czy trochę nie szkoda, że nie dowiecie się, co pan Luczyk ma do powiedzenia w poruszonych poniżej kwestiach. Oracle: Na początek, bez owijania w bawełnę – „Without Looking Back” to jasny przekaz dla polskich słuchaczy. Nie patrzycie na to co było. Ale czy w przypadku zespołu z taką historią jak Kat jest to możliwe? W Niemczech, Włoszech czy Hiszpanii dla przypadkowego słuchacza może i jesteście zespołem który może zacząć wszystko od początku, ale czy tak samo w Polsce? Piotr: O.: Niby „Without Looking Back”, jednak okładka jest pełna odniesień do starych albumów Kat. Skąd taki wybór obrazka? Jedni powiedzą, że to odcinanie kuponów, inni że hołd starym latom Kat. Osobiście uważam to za zgrzyt w odniesieniu do tytułu. P.: O.: Jak długo powstawał nowy album? Czy jego zarys istniał już w czasie „8 filmów”? Czy jednak powinniśmy liczyć czas tworzenia od momenty wypuszczenia „Mind Cannibals”? P.: O.: Słucham sobie „Without Looking Back” już od jakiegoś czasu i mam mieszane uczucia. Podejrzewam, że nie ja jedyny. Z jednej strony to przyzwoity heavy metal. Naprawdę. Gdybym zasłuchiwał się godzinami w zespołach w stylu Rage, późnym Judas Priest prawdopodobnie podobałby mi się bardziej. Ale mam w tyle głowy logo Kata i albumów w stylu „Oddech Wymarłych Światów”, „Bastard” i w zasadzie wszystkich wydanych w dwudziestym wieku… Z drugiej strony patrząc na taki singiel „Noce Szatana / Ostatni Tabor” to dostajemy tam po prostu zgrzebny hard / heavy rock… Czyli co, Kat wrócił do totalnych korzeni? P.: O.: „Wild”, „Let There Be Fire” to kawałki mocno inspirowane protagonistami ciężkiego rocka. Deep Purple, Rainbow, tego typu klimaty. Czy Piotr Luczyk w 2019 roku inspiruje się innymi zespołami niż Piotr Luczyk na początku lat osiemdziesiątych? Czy po prostu historia zatoczyła koło? P.: O.: Na „Without Looking Back” zamieściliście balladę. Większość albumów Kata było wzbogacone o tego typu numery lub bardzo podobne (trudno uznać „Czas Zemsty” za balladę), wypuściliście też przecież „Ballady”- czy więc uznajesz tego typu utwory za niezbędne w muzyce metalowej? P.: O.: Jeden z numerów z nowej płyty znalazł się na soundtracku do filmu „Dywizjon 303”. Oglądałeś ten film? Masz na jego temat jakieś przemyślenia? Nie uważasz, że polska kinomatografia dla szerokiego widza zostawia wiele do życzenia? P.: O.: Pure Steel Records to moim zdaniem solidna wytwórnia. Nie wydają pierwszej ligi, co najwyżej mocną drugą, ale zdarza się, że w ich katalogu wynajdzie się naprawdę perełki. Jak trafiliście pod ich skrzydła? P.: O.: Ok, czy jesteś zadowolony z pozostałych muzyków Kata? Powiem Ci, że słuchając wokalisty mam wrażenie, że w końcu w Kacie jest ktoś, kto operuje głosem jak rasowy heavy metalowy wokalista pomimo że tak naprawdę to chyba nie ma heavymetalowego zaplecza bo udzielał się w zespołach z innego nurtu. Jak Qbek trafił do zespołu? Kat po odejściu Romana nie miał szczęścia do gardłowych, czy to się zmieniło wraz z przyjściem Weigla? P.: O.: Z drugiej strony – Kat zawsze będzie kojarzony z Romanem Kostrzewskim i jego charakterystycznym głosem. Z trzeciej strony wojna między Wami jest tak głęboka, że jego nazwisko zostało wykreślone z biografii, w wywiadach mówisz o nim po prostu jako „o wokaliście”. Nie sądzisz, że to jednak trochę przekłamywanie historii? Coś jakby w Judas Priest po przyjściu Owensa Tipton mówił o Halfordzie „ten wokalista”… P.: O.: Uważasz, że muzycy powinni się bronić przed niepochlebnymi recenzjami osobiście? Pytam, bo osobiście zostałem opieprzony przez Twojego gitarzystę za niepochlebne reakcje względem Waszej aktywności… P.: O.: Właśnie. Kat od zawsze był kojarzony z satanizmem. Tak, wiem. Trademark wymyślony prze Romana i tak dalej i tak dalej. Ale chyba okręt Wasz zrobił zbyt nagłą zmianę kursu, gdy zaczęliście grywać po prostu luźną muzykę, bez konkretnego ukierunkowania? W wywiadzie dla Antichrist Magazine mówisz, że ten tytuł to takie odcięcie się od wcześniejszego image zespołu, którego nigdy nie akceptowałeś. Czegoś tu nie rozumiem – jak można grać w zespole przez kilka dekad, być autorem muzyki i nie utożsamiać się z imagem? P.: O.: Zamierzacie grać koncerty po wydaniu „Without Looking Back”? Co by nie mówić, drugi „Kat”, Kat z Romanem to chyba właśnie na koncertach wybudował swoją popularność… Jeśli tak – czy zamierzasz włączyć do setlisty stare numery Kata, z ery z Kostrzewskim? A może jakieś numery Hammer? P.: O.: Po internecie swojego czasu krążyło video na którym muzycy Kata grają kolędę. Czy naprawdę potrzebne są Wam takie rzeczy? Ja wiem, że w metalu różne rzeczy już były, ale uważam że takie eventy nie przynoszą Wam niczego dobrego, są wodą na młyn hejterów i tak dalej… Występowanie na spotkaniach wigilijnych zespołu, który w swoim repertuarze ma stricte satanistyczne teksty to chyba pomieszanie pojęć… P.: O.: Pytanie odnośnie Cover Festival – skąd taka inicjatywa? Nie sądzisz, że fajnie gdy zespół na koncercie gra jakiś jeden cover, a resztę swoich kawałków, ale cały festiwal z coverami to jak dla mnie przesada. W zasadzie takie rzeczy zabijają muzykę. Po co tworzyć coś nowego, skoro można scoverować znane i lubiane zespoły i mieć wszystko z głowy? P.: O.: Wiesz może kto prowadzi profil Kat – historia na fejsbuku? Pytam, bo cały ten fanpejdż wygląda jakby nie miał nic wspólnego z rzetelną historią Twojego zespołu, tylko z waleniem po dupsku Kostrzewskiego. Trochę to niesmaczne, jakichś archiwów z historii Kata to tam niewiele, raczej udział w przepychankach… P.: O.: Uważasz, że Kat powinien być bardziej znany poza granicami Polski? Wiadomo, że wśród totalnych maniaków metalu nazwa Kat zapisana jest złotymi zgłoskami, ale czy nie czujesz, że brakło Wam trochę szczęścia i przegapiliście swój moment na prawdziwą karierę? P.: O.: Gdziekolwiek nie pojawi się Kat lub Kat z Romanem pada stwierdzenie, że oba zespoły powinny dać sobie spokój. Kat z Romanem z uwagi na to, że nie gra tam nikt kto komponowałby muzykę. Twój Kat z uwagi na to, że odeszliście tak bardzo od znanego wszystkim Kata zarówno pod względem muzycznym jak i tekstowym. Czy nie uważasz, że byłoby to dobre rozwiązanie dla wszystkich? Obecnie pozostaje już tylko szarganie legendy i internetowe przepychanki między zwolennikami obu obozów. P.: O.: Z ciekawości – słuchałeś już płyty „Popiór”? I na koniec powiedz proszę, jaki album kupiłeś sobie ostatnio? P.: O.: Mam nadzieję, że liczba pytań nie była przeszkodą. Dzięki wielkie za ten wywiad! Album "Oddech Wymarłych Światów" przyniósł sporo zmian w porównaniu do debiutu. Muzyka tutaj jest cięższa, ale też bardziej przystępna, mniej nieokiełznana jak na debiucie. Po ciężkim wstępie "Porwany Obłędem" nabiera niesamowitej prędkości. Jeszcze lepiej wypada mocny "Śpisz jak Kamień", którego początek kojarzy mi się z utworem "Orion" Metalliki. Później utwór staje się niesamowicie mroczny, tak jak niektóre utwory na "666". Ciekawa jest też końcówka utworu, oparta na gitarze akustycznej. Podobnie zaczyna się jeden z moich faworytów - "Dziewczyna w Cierniowej Koronie". Po wstępie zagranym na gitarze akustycznej rozpoczyna się niesamowita, piekielna jazda jak na pierwszym albumie grupy. "Diabelski Dom cz. 2" oferuje nam niesamowitą dawkę ciężaru zmieszanego z agresją, który świetnie odzwierciedla styl Kata. "Mag-Sex" przypomina trochę swoją budową utwór "Dziewczyna w Cierniowej Koronie". Przedostatni utwór to genialna ballada "Głos z Ciemności". Na koniec dostajemy typowy utwór w klimatach "666" - "Bramy Żądz". Ocena: 10/10 Sklep Muzyka Vinyle Ciężkie brzmienia Polska Data premiery: 2019-11-29 Rok nagrania: 1987 Rodzaj opakowania: Standard Producent: Metal Mind Productions Opis Opis Specjalna edycja z okazji 40-lecia zespołu KAT. Płyta, przez wielu uważana za jedną z najważniejszych w historii polskiej muzyki metalowej, ukazuje się na pojedynczym, turkusowym winylu, o gramaturze 180 g oraz w opakowaniu typu gatefold. Materiał został poddany specjalnemu masteringowi (zbieżny z wydaniem z 2016 r.). Polecamy! Tracklista: Side A 1. Porwany Obłędem 2. Śpisz Jak Kamień 3. Dziewczyna W Cierniowej Koronie 4. Diabelski Dom Cz. II Side B 1. Mag-sex 2. Głos Z Ciemności 3. Bramy Żądz Dane szczegółowe Dane szczegółowe ID produktu: 1235963865 Tytuł: Oddech wymarłych światów (winyl w kolorze turkusowym) Wykonawca: Kat Dystrybutor: Metal Mind Productions Data premiery: 2019-11-29 Rok nagrania: 1987 Producent: Metal Mind Productions Nośnik: Płyta Analogowa Liczba nośników: 1 Rodzaj opakowania: Standard Wymiary w opakowaniu [mm]: 314 x 5 x 314 Indeks: 33967936 Recenzje Recenzje Empik Music Empik Music Inne tego wykonawcy W wersji cyfrowej Najczęściej kupowane Inne tego dystrybutora Bestsellery 42,90 zł 26,68 zł 34,90 zł 20,54 zł 26,90 zł 17,01 zł 19,99 zł 11,76 zł 42,90 zł 25,26 zł 39,90 zł 28,52 zł 39,90 zł 27,24 zł 64,90 zł 43,89 zł 59,99 zł 38,60 zł 45,00 zł 27,96 zł 34,90 zł 20,54 zł 44,90 zł 27,89 zł Nowości 44,90 zł 32,10 zł 69,00 zł 44,39 zł 44,00 zł 27,35 zł 44,99 zł 26,49 zł 79,91 zł 56,32 zł 39,90 zł 24,35 zł 48,99 zł 28,84 zł 59,00 zł 46,55 zł 89,90 zł 67,63 zł 99,00 zł 78,11 zł 49,66 zł 39,58 zł 81,58 zł 204,25 zł 198,57 zł 353,85 zł 349,71 zł 53,03 zł 50,73 zł 80,67 zł 77,80 zł 23,96 zł 18,59 zł 63,32 zł 60,58 zł 314,59 zł 310,91 zł 118,91 zł 114,66 zł 42,83 zł 36,02 zł 284,30 zł 240,65 zł 12,76 zł 23,76 zł 256,94 zł 94,96 zł 85,27 zł 26,79 zł 21,20 zł 30,71 zł 24,82 zł 94,96 zł 85,27 zł 94,96 zł 85,27 zł 94,96 zł 85,27 zł 178,51 zł 164,80 zł 1 246,56 112,45 zł 91,60 zł 98,07 zł 94,57 zł 151,76 zł 147,54 zł 758,21 zł 735,31 zł 702,24 zł 681,03 zł 18,45 zł 13,50 zł 97,39 zł 205,21 zł 189,84 zł 89,85 zł 80,51 zł 150,62 zł 145,26 zł 602,03 zł 578,97 zł 137,28 zł 124,65 zł 1 488,30 69,85 zł 60,97 zł 902,42 zł 890,15 zł 143,69 zł 139,70 zł 118,91 zł 114,66 zł 196,58 zł 191,12 zł 568,63 zł 566,64 zł 90,67 zł 81,27 zł 92,46 zł 82,95 zł 23,96 zł 18,59 zł 666,75 zł 646,61 zł Z pewnych względów pierwszą recenzją na blogu nie mogła być inna płyta innego zespołu O zespole Kat choć na dobrą sprawę nie trzeba wiele pisać, bo jest to (a w zasadzie była, bo to, co teraz kryje się pod tą nazwą to cytując Zbyszka Stonogę "jest jakieś ku*wa, nieporozumienie") uznawana przez wszystkich za absolutną klasykę i żywą legendę rodzimej sceny metalowej i wszystko zostało o tej grupie powiedziane, to jednak z uwagi na swój wkład w rozwój tego rodzaju muzyki w tym kraju, nie mogło jej tu zabraknąć. Poza tym była i jest ona jedną z głównych inspiracji dla wielu młodych kapel, obiektem zainteresowania środowisk kościelnych oraz spekulacji (a mianowicie tematu rozłamu w kapeli przez konflikt na linii Luczyk - Kostrzewski i ewentualnego pogodzenia obu panów, co na ten moment wydaje się niemożliwe). Przede wszystkim jednak ta recenzja, a raczej zbiór wywodów (mniej lub bardziej spójnie skleconych) wynika z mojego uwielbienia dla tego zespołu i jego dokonań. Suche fakty o składzie, płycie itd Album ukazał się po raz pierwszy w 1988 roku na kasecie przez Polton. źródło z którego pobrano grafikę: Rok później światło dzienne nakładem Pronit pojawiła się płyta winylowa ze zmienioną i obecną na większości wydań okładką autorstwa jest Jerzego Kurczaka, która zyskała miano kultowej. Te wydanie to mokry sen każdego fana metalu. źródło zaczerpnięcia fotografii: Za produkcję odpowiedzialny był Tomasz Dziubiński, za realizację zaś Andrzej Puczyński, Dariusz Gospodarek i Wojciech Postek. Skład zespołu: Roman Kostrzewski - wokal prowadzący Piotr Luczyk - gitara prowadząca, gitara rytmiczna, wokal wspierający Ireneusz Loth - perkusja Krzysztof Stasiak - bass Płyta trwa w zaokrągleniu 39 minut, zawiera 7 utworów: Porwany Obłędem Śpisz Jak Kamień Dziewczyna W Cierniowej Koronie Diabelski Dom cz II Mag-Sex Głos Z Ciemności Bramy Żądz O utworach słów kilka Otwieraczem płyty jest trwający 4:29 minuty Porwany Obłędem. Utwór rozpoczyna się nieoczywistym, tajemniczym dźwiękiem, który może przywodzić na myśl jakieś pozaziemskie zjawiska - kosmiczne (co mogłoby tłumaczyć poniekąd intencje twórców okładki, przedstawiający planety) lub z zaświatów (do czego mógłby nawiązywać mógłby tekst). Po pierwszych odgłosach do uszu słuchacza dobiega chwytliwy riff i powolne, mocarne bębny, lecz w niedługim czasie się to zmienia i kompozycja nabiera tempa. Zmniejszenie obrotów następuje przy powtarzanych kwestiach, które wydają się tłumaczyć o czym jest tekst. Złowieszczy, przejęty głos Romana Kostrzewskiego opowiada o przemianie podmiotu lirycznego w bliżej nieokreślone monstrum, zapowiadającego zemstę na oprawcach stryjka. Dzieje się to nad jego grobem, kiedy to dzieją się niepokojące rzeczy ("nad bramą grobu zawisł cień") Oczywiście nie brakuje "obłędnej" solówki Piotra Luczyka mniej więcej w połowie kawałka. Drugim utworem na płycie jest Śpisz jak Kamień. Choć spokojniejszy, wolniejszy, to i tak agresywny, złowrogi i tajemniczy, głównie z uwagi na tekst. Gdy wydaje się, że utwór zwieńczy kolejna solówka i perkusyjny łomot, następuje rzecz niebywała. Na pierwszy plan idzie akustyczna wstawka, a dotychczas śmiercionośne bębny spokojnie wystukują rytm. W wokalu słychać przejmujący ból, który udziela się również osobie słuchającej i napawa ją jakimś egzystencjalnym żalem. O czym jest ten utwór? Czy jest to swoista podróż wewnątrz siebie, która uświadamia bezsens swojego istnienia? Nieznośny ból doświadczeń i niepowodzeń, będący karą za wzięcie życia w swoje ręce niżeli powierzenia go Stwórcy? Ból od którego ucieczką jest kamienny sen? Być może, choć tylko autor wie, co miał (i czy w ogóle miał) na myśli. Kolejnym utworem o dość kontrowersyjnym tytule, jest budząca oczywiste skojarzenia Dziewczyna W Cierniowej Koronie. Dla bardziej nieuważnego ucha piosenkę można z początku pomylić z następującym w później fazie płyty Głosem Z Ciemności. Kompozycja mimo spokojnego, delikatnego wstępu, wkrótce nabiera na napięciu, które w chwili eksplozji zmienia odczucia o 180 stopni. Ogromna zasługa w tym blastów, które łoją niemiłosiernie niczym baty. Historię zawartą w grubo ponad pięciominutowym kawałku, można poniekąd odczytać przez jego tytuł. Kobieta, którą spotyka kara śmierci i opuszczają siły niebieskie, tylko za to, że zgrzeszy chcąc zaspokoić głód (w domyśle może chodzić o głód bliskości mężczyzny, erotycznego zbliżenia, którego z jakiegoś powodu nie mogła spokojnie zaspokoić). Kim jest rzeczona dziewczyna? Zakonnicą? Wiedźmą? Skazaną na potępienie w wiejskiej, konserwatywnej społeczności młodą dziewczyną? Kto wie. Całości uzupełnia agresywny wokal, który w końcowej fazie utworu nabiera bohaterskiego wydźwięku. Wirtuozerska solówka tym razem wieńczy dzieło. Diabelski Dom cz II to oczywiście kontynuacja opowieści z albumu 666. Nie ma co się rozpisywać o historii - dowiadujemy się co znajduje się we wnętrzu tego miejsca i jakie praktyki miały/mają w nim miejsce. Jeśli myśleliście, że na poprzednich utworach Roman brzmi jak diabeł wcielony, to byliście w błędzie. Tutaj do czynienia mamy z całkowitym opętaniem frontmana, który prezentuje szeroki wachlarz swoich umiejętności wokalnych. Stężenie seksu i satanizmu w tym utworze wykracza 666 razy ponad normę. Być może do napisania liryk do tego numeru inspiracją był film Romana Polańskiego Dziecko Rosemary (przez motyw cielesnego zbliżenia - pewnie wiedźmy z księciem ciemności, w którego wyniku rodzi się rogate dziecko). Niesamowity magnetyzm płynie z tego kawałka - być może przez kuszącą propozycją zawartą w poniższym fragmencie: - Chcesz mieć władzę i moc? Gromić jak mag, dusić jak wąż? Nie wiem czy chcesz, teraz i tu, powiedzieć, Bóg to mój wróg?! Utwór utrzymany w tempie Porwanego Obłędem. Podobnie rzecz ma się w Mag - Sex. Historia człowieka, który odnaleziony wpółżywy przez wiedźmy, zostaje przez nie wychowany i wraz z upływem lat zyskuje niebywałą moc w wiadomej dziedzinie, która daje mu nieśmiertelność. Jeden z utworów do których tekst znam na pamięć i który chciałbym usłyszeć na żywo. Spokojny wstęp jak to bywa u zespołów metalowych szybko staje się przeszłością, a eksplodująca czarcia energia pochłania każdego, komu dotrze do aparatu słuchu. Przedostatnią kompozycją jest wspominany przez podobieństwo do Dziewczyny... Głos Z Ciemności. Metalowa ballada, która wycisza i pozwala dojść do siebie słuchaczowi po morderczych poprzedzających ją utworach. Nie znaczy to, że jest to coś miałkiego. Teksty są tajemnicze, niejednoznaczne, trudne do zinterpretowania i zrozumienia przez ludzki rozum, ale zrozumiały przez wnętrze. Koniec utworu to nagły przypływ mocy. Znów pojawia się piekło, czarci fallus i pochwała dla szczerości, która obecna jest w miejscu przeznaczonym dla potępionych dusz i której nie ma w rzeczywistości kreowanej przez Kościół. Album kończy numer Bramy Żądz. Utwór opowiadający o wyższości nieświętej prawdy nad cnotliwym kłamstwem. O potępieniu i pogardzie jakim kościelny establishment darzy kobiety, które nie ukrywają swoich potrzeb seksualnych i bez skrupułów je zaspokajają. Policzek w ciemiężący światopogląd sytuujący kobiety i ich potrzeby w drugiej kolejności. Prawdziwy feministyczny manifest!(śmiech) Jeżeli chodzi o tempo utworu, to jest ono szybkie i nie różni się od poprzednich. Ocena i opinia Jak wspominałem na początku - Kat to jeden z moich ukochanych zespołów, a Oddech... to chyba moja płyta ulubiona (a w każdym razie pierwsza jaką zakupiłem), choć każdorazowy odsłuch każdego albumu do Szyderczego Zwierciadła włącznie, stanowi dla mnie nie lada przeżycie. Album ten jest niesamowicie dziki, ogromną mocą są tu gitarowe solówki, miażdżące bębny i cierpki wokal. Choć wielu ludzi bawią teksty Kostrzewskiego (szczególnie te nowe), to trzeba przyznać, że bez jego poetyckiego drygu (stąd też interpretacja każdego z nich był dla mnie nie lada wysiłkiem intelektualnym) Kat nie byłby tym, czym jest (a raczej był). Subiektywna ocena: 666/10 Tradycyjnie załączam zdjęcie posiadanych egzemplarzy posiadanych w moich zbiorach. Dla ciekawskich: cd to reedycja Metal Mind z 2016 roku (także żaden RARE), zaś kasetę wydał w roku 1996 Silverton. Zamierzam poruszyć na stronie jeszcze niejednokrotnie temat zespołu KAT, również/przede wszystkim w pasmie Metalowych Rozkmin.

kat oddech wymarłych światów recenzja